Aneta – druga połowa Damiana Kądziora

Kobieta piłkarza

Aneta, urocza i przesympatyczna żona Damiana Kądziora opowiedziała mi o życiu z zawodnikiem klubu Dinamo Zagrzeb. Wspiera swojego męża, zakłada nowy biznes, opiekuje się domem, a przy tym wygląda świetnie! Jak Ona to robi? Sprawdźcie!

Jesteś fanką piłki nożnej? Jaki jest Twój ulubiony klub?

– Tak, jestem fanką piłki nożnej. Moim ulubionym klubem jest FC Barcelona, chociaż Damian jest kibicem Realu Madryt. (śmiech)

Co było pierwsze: zainteresowanie piłką nożną czy poznanie swojego męża?

– Zainteresowanie futbolem było pierwsze. Grałam w piłkę od 6 klasy szkoły podstawowej, a Damiana poznałam jak miałam 17 lat, więc chwilę po tym, jak skończyłam grać.

Jak poznałaś swojego męża?

– Poznaliśmy się poprzez wspólnych znajomych. Wtedy mieszkałam jeszcze w Szczecinie, a do Białegostoku przyjechałam na wakacje.

Czy życie z piłkarzem jest trudne?

– Nie mogę powiedzieć, że życie z zawodnikiem jest trudne, ale na pewno wymaga dużo poświęceń

Jak wspierasz karierę swojego męża?

– Wspieramy się wzajemnie w każdych kwestiach życia codziennego, nie tylko jeśli chodzi o karierę Damiana. Wydaje mi się, że na tym to polega i u nas się to sprawdza. Jesteśmy ze sobą od 10 lat i potrafimy zawsze wspólnie rozwiązać każdy problem.

Czy musisz z czegoś rezygnować, by wspierać męża?

– Był taki czas, że w związku z wieloma przeprowadzkami, zrezygnowałam na jakiś czas z życia zawodowego. Podjęliśmy jednak decyzję o założeniu firmy i w tym momencie się na tym skupiam. We wrześniu planuję ruszyć pełną parą z nowym biznesem.

Podoba Ci się określenie WAGs czy raczej kojarzy Ci się negatywnie?

– Wydaje mi się, że jest to stereotyp, bo nie każda kobieta piłkarza korzysta z uroków takiego życia, nie robiąc przy tym nic innego. Ja akurat nie przywiązuję do tego określenia żadnej uwagi. Nikt też mnie tak nie nazywa.

Czy kariera piłkarska wpływa na związek?

– Po tylu latach związku udało się nam rozdzielić życie zawodowe od życia prywatnego. Staramy się też nie rozmawiać tylko i wyłącznie o piłce i karierze Damiana. Jest to część naszego życia, natomiast najważniejsi jesteśmy my i nasze szczęście.

Oglądasz wszystkie mecze męża? Chodzisz na mecze?

– Tak, chodzę na mecze męża, od czasów Motoru Lublin, aż do dziś. Rzadko kiedy zdarza mi się opuścić spotkanie. W przypadku gier wyjazdowych, zawsze włączam transmisje w telewizji lub internecie.

Dużo jest rozłąki w związku z piłkarzem?

– To zależy od sezonu. Ostatnie 2 lata Damian grał w Europejskich Pucharach i siłą rzeczy wyjazdów było dużo. Do tego dochodzą obozy w zimę i lato, więc tych dni, gdy nie ma go w domu trochę się zbiera.

Czy życie z piłkarzem bywa nudne?

– Zależy pod jakim względem. Gdy nie pracowałam, było ciężej ale ruszam teraz z nowym projektem i sytuacja się zmieniła. Ale gdy jesteśmy razem, to na pewno się nie nudzimy.

Jeśli miałabyś taką możliwość, zmieniłabyś zawód męża?

– Nie, bo widzę, że to dla Damiana całe życie, jego wielka miłość i pasja. A gdy Damian robi to co kocha, ja również jestem szczęśliwa.

Wyobrażacie sobie życie bez piłki?

– Zdecydowanie nie! Wydaje mi się, że w naszym domu i całej rodzinie zawsze będzie gościła piłka nożna.

Piłkarz Damian Kądzior

 102 wyświetleń