Asia – druga połowa Mateusza Maka

Szpilki na Trybunach

Mateusz Mak to piłkarz grający na pozycji pomocnika w Stali Mielec, a Joasia to jego urocza narzeczona i świeżo upieczona mama ich córeczki! Budowanie kariery piłkarskiej to ciężkie zadanie, tak samo jak opieka nad niemowlakiem. Asia opowiedziała mi, jakie mają sposoby, by to pogodzić.

Czy jest Pani fanem piłki nożnej? Jaki jest Pani ulubiony klub?

– Oczywiście! Każdy klub, w którym gra Mateusz jest moim ulubionym i mu kibicuję.

Co było pierwsze: zainteresowanie piłką nożną czy poznanie Mateusza?

– Piłka nożna od zawsze była obecna w moim domu. Tata ogląda mecze odkąd pamiętam, więc czasami siadałam przed telewizorem i mu towarzyszyłam. Zazwyczaj była to nasza Ekstraklasa. Odkąd jestem z Mateuszem, siłą rzeczy jestem skazana na oglądanie meczów prawie każdej ligi. Czasami nawet kosztem mojego ulubionego serialu. To się nazywa miłość! (śmiech)

Jak poznała Pani Mateusza?

– Poznaliśmy się 6 lat temu dzięki Damianowi Zbozień (którego serdecznie pozdrawiam!). Mateusz wtedy rehabilitował się w Warszawie. Ale nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Parą zostaliśmy rok później. W tym roku minie nam już 5 lat bycia razem.

Instagram: matmak91

Niedawno urodziła się Wam śliczna córeczka. Gratulacje! Czy budowanie rodziny z piłkarzem jest trudne?

– Dziękujemy! We wrześniu zeszłego roku zostaliśmy rodzicami cudownej córeczki. To ogromny dar od Boga! Być rodzicem to najlepsze co nas spotkało. Codziennie obserwujemy jak nasza córka się rozwija i zdobywa nowe umiejętności. To szczęście, którego nie da się opisać słowami.
Czy budowanie rodziny z piłkarzem jest trudne? Myślę, że teraz, gdy dziecko jest malutkie, to trochę tak. Ciężko jest zbudować relację z niemowlakiem, jak nie ma Cię w domu. Dlatego, gdy tylko Mateusz jest z nami, poświęca Marcelince każdą wolną chwilę.

Jak udaje się Wam pogodzić karierę piłkarską Mateusza z rodzicielstwem?

– Tak jak napisałam wcześniej, większość czasu to ja spędzam z dzieckiem. Nocne wstawanie na karmienie też należy do mnie i to wtedy zazwyczaj Mateusz mi kibicuje (śmiech). Natomiast, jak tylko Mateusz wraca z treningu, przejmuje obowiązki i zajmuje się córką. Wtedy ja mam czas dla siebie, mogę gdzieś wyjść, a oni budują między sobą więź, co jest bardzo ważne w relacji ojca z córką. Niestety bywa i tak, że omijają Mateusza na żywo takie chwile jak pierwszy śmiech, pierwszy obrót na brzuszek… Wtedy pozostaje mi tylko szybko łapać za telefon i nagrywać filmiki. Tak było teraz, gdy Mateusz wraz z drużyną byli na obozie w Turcji. Akurat pierwszego dnia rozłąki Marcelinka po raz pierwszy zaczęła się śmiać w głos. Dobrze, że miałam telefon pod ręką i szybko mogłam to udokumentować! FaceTime w tym czasie był niezawodny.

Jakie są Wasze plany na przyszłość?

– Na pewno chcielibyśmy wybudować swój dom, by mieć swoje miejsce na ziemi. Podróże też są na naszej liście planów. Chcielibyśmy jak najwięcej świata pokazać córce. Na początku jednak chcemy wziąć ślub, który ma się odbyć w czerwcu, natomiast przez obecną sytuację, ta uroczystość stoi pod dużym znakiem zapytania. Stres związany z tym czy będzie mógł się odbyć jest ogromny i współczuję każdej parze, która znalazła się w takiej samej sytuacji. Na razie czekamy na rozwój sytuacji, ale w głębi serca wierzę, że wszystko się uda.

 255 wyświetleń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *