Drużyna może na niej polegać – Martyna Góral

Doświadczenia zbiera w największych polskich klubach. Aktualnie w Lechii Gdańsk, jako Manager ds. Sportu, sprawuje pieczę nad najważniejszymi kwestiami związanymi z pierwszą drużyną. Jest zupełnym zaprzeczeniem stereotypów i zna się na rzeczy. Jak na co dzień wygląda praca Martyny? Przeczytajcie!

Czy sport to Pani pasja?

– Zdecydowanie mogę powiedzieć że sport, w tym również (a może i przede wszystkim) piłka nożna, to moja pasja. Od najmłodszych lat byłam związana ze sportem, przez długi okres reprezentowałam szkoły, w których się uczyłam, w takich dyscyplinach jak pływanie, siatkówka czy lekkoatletyka. Miałam również epizody gry w piłkę z kolegami z podwórka. Przerodziło się to nawet w plan, aby edukacje na poziomie szkoły średniej kontynuować w klasie sportowej o profilu „piłka nożna”. Niestety, te plany zostały zweryfikowane przez brak możliwości trenowania futbolu przez kobiety w okolicy, w której się wychowywałam, a wyjazd do innego miasta był z różnych względów niemożliwy do realizacji. Na studiach zaczęłam trenować piłkę w żeńskiej drużynie, prowadzonej przez jednego z wykładowców. Zaliczyłam nawet kilka występów na meczach, ale z uwagi na wracające problemy po kontuzji kolana, ostatecznie odpuściłam grę.

Jak zaczęła się Pani przygoda ze sportem w życiu prywatnym i zawodowym?

– Prywatnie sport był nieodzownym elementem mojego życia, praktycznie od najmłodszych lat. Pierwszy międzynarodowy turniej piłkarski, jaki obejrzałam to Mistrzostwa Świata w 1998 roku we Francji. Chyba to był ten moment, w którym futbol zagościł w moim życiu na dobre. Zostałam fanką angielskiej piłki i tak zresztą jest do tej pory. Jeśli chodzi o zawodową drogę, to pierwszym krokiem w kierunku pracy w sporcie, był wolontariat w Lechu Poznań przy organizacji Lech Cup i Lech Conference w 2012 roku. Będąc jeszcze na pierwszym roku magisterki z zarządzania w sporcie na poznańskim AWF, udało mi się załapać na organizację międzynarodowego turnieju U-12 i konferencji dla trenerów. Miesiąc wolontariatu przy tych imprezach dość szybko zaowocował propozycją pracy w Lechu Poznań i od tamtego momentu nie wyobrażam sobie innej drogi zawodowej.

Jaki jest Pani ulubiony klub polski i zagraniczny?

– Wiążąc swoje życie zawodowe ze sportem, trzeba liczyć się z tym, że nie zawsze wymarzona praca będzie w klubie, z którym sympatyzowaliśmy. Jestem rodowitą wielkopolanką. Pierwsze zawodowe kroki stawiałam w poznańskim klubie, więc duży sentyment do klubu z Poznania pozostał do tej pory, Jednak życie zawodowe potoczyło się tak, że jestem teraz w Lechii Gdańsk, wkładam w swoją pracę 100% zaangażowania i oczywistym jest, że na każdym „froncie” zależy mi na jak najlepszych wynikach klubu. Z zespołów zagranicznych wybieram przede wszystkim Chelsea Londyn i Manchester United.

Na czym polega Pani praca w Lechii Gdańsk?

– Jako Manager ds. Sportu odpowiadam za szeroko pojętą administrację w dziale sportowym. Wiąże się to przede wszystkim ze ścisłą współpracą z członkiem Zarządu, odpowiedzialnym za tzw. „sport” oraz z pozostałymi działami. Najintensywniejszym okresem w mojej pracy jest okienko transferowe. Odpowiadam za przeprowadzenie transferów, zarówno tych krajowych przez system PZPN, jak i międzynarodowych w FIFA TMS, procedowanie dokumentów związanych z transferami, kontraktami, kontakt z Klubami oraz z agentami. Do moich zadań należy również ścisła współpraca z kierownikiem I drużyny, sztabem szkoleniowym oraz nadzór i realizacja bieżących spraw związanych ze sportem i I drużyną.

Jakie najciekawsze wspomnienia ma Pani dzięki pracy w sporcie?

– Mam w swoim CV nie tylko „stałą” pracę w klubie piłkarskim, ale też parę dodatkowych projektów, więc tych wspomnień jest naprawdę sporo. Z przyjemnością wracam myślami do Mistrzostw Europy U-21 w 2017 roku oraz Mistrzostw Świata U-20 z roku 2019. To była super przygoda i mega doświadczenie, ale przede wszystkim świetni ludzie z olbrzymią pasją do sportu. Na pewno jednym z najciekawszych wspomnień, gdy jeszcze pracowałam w Poznaniu, jest Mistrzostwo Polski z 2015 roku lub służbowe wyjazdy na mecze Ligi Europy m.in. do przecudownego Sarajewa. Z kolei z okresu, gdy zawodowo przeniosłam się do Krakowa, często wspominam organizację pożegnalnego meczu dla kończących karierę piłkarską, Arkadiusza Głowackiego i Pawła Brożka. Liczę, że Lechii Gdańsk będę mogła dopisać kolejne ciekawe wspomnienia do tej listy.

Czy czuła Pani, że jako kobieta jest Pani traktowana mniej poważnie w świecie piłki? Było się Pani ciężej “przebić”?

– Z uwagi na fakt, że bardzo mocno ukierunkowałam się na obszar zarezerwowany w 99% dla mężczyzn (funkcjonowanie przy I drużynie, transfery, kwestie kontraktowe, wszelkie przepisy z tym związane, zarówno nasze krajowe, jak i te międzynarodowe) to zdarzały się sytuacje, w których dość mocno dało się odczuć „Ty jesteś kobietą, więc się nie znasz…”. W takim środowisku, jak piłka nożna, kobieta na poważne traktowanie musi sobie bardzo mocno zapracować i cały czas udowadniać, że posiada merytoryczną wiedzę o sporcie.

Czy kobieta może być ekspertem w dziedzinie futbolu? Zna Pani takie kobiety?

– Ekspert to pojęcie bardzo dużej wagi i w mojej ocenie powinno być zarezerwowane wyłącznie dla wybitnych jednostek, posiadających kompletną, wielopłaszczyznową wiedzę z co najmniej kilku obszarów składających się na daną dziedzinę. Uważam natomiast, że kobieta może bardzo dobrze znać się na piłce i merytoryką dorównywać mężczyźnie. Zresztą w Ekstraklasie są kobiety, które odgrywają bardzo ważną rolę w swoich w klubach. Są też dziennikarki sportowe, chociażby w Canal +, które absolutnie nie odstają wiedzą o futbolu. A najlepszym przykładem na to, jak doskonale kobieta potrafi się odnaleźć w męskim świecie futbolu, jest Manager drużyny Bayernu Monachium, Kathleen Krüger.

Co myśli Pani o stereotypach związanych z kobietami i piłką nożną?

– Często nie mają nic wspólnego z rzeczywistością i są w wielu przypadkach po prostu krzywdzące.

 454 wyświetleń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *