Kiedy praca staje się pasją – Paulina Liszka

Bardzo przyjemnie patrzy się na osobę, która jest zakochana w swojej pracy. A jeśli dodatkowo jest to kobieta z pasją do piłki nożnej, to jej widok może budzić wielki podziw. Taką kobietą jest Paulina – Kierownik ds. marketingu i komunikacji w klubie ŁKS Łódź. Opowiedziała mi o tym, czym jest dla niej praca w świecie futbolu i co dzięki niej zyskuje. Zobaczcie sami!

Jak zaczęła się Pani przygoda ze sportem?

– Moja przygoda ze sportem rozpoczęła się w połowie 2014 roku. Jak? Przez przypadek. Oczywiście jestem kibicem, już wcześniej chodziłam na mecze, do dziś zresztą wspominam pucharowe spotkanie Podbeskidzia z Lechem Poznań, straconą w doliczonym czasie gry bramkę na 2:3 i przede wszystkim atmosferę meczu, w tym pełne trybuny. To był chyba pierwszy moment, kiedy pomyślałam sobie, że fajnie byłoby być częścią tego wszystkiego, bo jak mi się słusznie wydawało, praca przy organizacji takich wydarzeń musi sprawiać wiele radości i satysfakcji. Te moje pierwsze kroki w piłce zrobiłam trzy lata później. Większość osób, które znam ze środowiska piłkarskiego rozpoczynała od wolontariatu i pomocy w klubie. Moja historia jest trochę inna.  W trakcie studiów szukałam pracy dorywczej i w ten sposób trafiłam do działu sprzedaży klubu z mojego rodzinnego miasta, czyli Podbeskidzia Bielsko-Biała. Zajmowałam się sprzedażą biletów oraz gadżetów klubowych. W ten sposób, trochę wskutek przypadku, moja praca, której „pracą” nie lubię nazywać, trwa już ponad sześć lat.

Co Pani najbardziej lubi w piłce nożnej?

– Przede wszystkim emocje. Klub piłkarski dostarcza ich nie tylko przy okazji dnia meczowego. Wspólnie cieszymy się z wygranych i wspólnie przeżywamy porażki. Każdy dział w klubie jest połączony z drużyną i jej wynikami. Wyniki wpływają na atmosferę, ale nie powinny wpływać na naszą pracę, choć bez względu na to, czy są dobre, czy złe – motywują zawsze do jeszcze cięższej pracy. W końcu piłka to sport drużynowy, więc wszyscy razem tworzymy klub, niezależnie od tego czy na boisku, czy w biurze.
W pracy w sporcie lubię też brak rutyny. Często zdarzają się dni, że sama nie wiem co mnie dzisiaj zaskoczy i co się wydarzy, więc na brak nudy nie mogę narzekać. Dzisiaj już nie wyobrażam sobie pracy, w której każdego dnia robię to samo.
Są wreszcie i ludzie. Odpowiadając za kontakty z innymi klubami, poznałam bardzo wielu i z wieloma się przyjaźnię. Nie będę wymieniała tych osób z imion, bo nie chciałabym kogoś pominąć. Fajne jest to, że praktycznie w każdym większym mieście, które odwiedzam teraz z ŁKS-em zawsze mogę do kogoś zadzwonić i umówić się na kawę. 

Czy piłka nożna jest tylko Pani zawodem, czy również pasją?

– Praca w klubie sportowym jest dość specyficzna. Na pewno nie jest to praca „od – do”. Często zmusza nas do pracy po godzinach i w weekendy, więc większość naszych planów, w tym tych wakacyjnych, uzależniona jest od ligowego terminarza. Jedni powiedzą, że to brak wolnego czasu i wolnych weekendów, ja – że to możliwości. W ciągu roku odwiedzam kilkadziesiąt miast, „zaliczyłam” zdecydowaną większość stadionów drużyn występujących na poziomie centralnym, ciągle poznaję wiele znanych osób, poza tym wpływam na rozwój jednego z najstarszych klubów w Polsce. Oczywiście, to trzeba lubić. Ja lubię, więc w moim przypadku, z ręką na sercu mówię, że jest to pasja. Bliscy twierdzą, że za bardzo się angażuję, ale nie potrafię inaczej i chyba tak już zostanie, w końcu najlepsza praca to taka, która jest też przy okazji największą pasją.

Jak wyglądała Pani droga do obecnego stanowiska?

– Mój początek przygody z ŁKS-em też należałoby nazwać swego rodzaju przypadkiem. Niewiele osób o tym wie, ale to ja znalazłam ŁKS, nie on mnie. Muszę przyznać, że mam szczęście do ludzi. Pracę w ŁKS-ie rozpoczęłam w lipcu 2018 roku, czyli w sezonie, w którym  ŁKS awansował do pierwszej ligi. Ze względu na moje doświadczenie, bo wcześniej pracowałam cztery lata w Podbeskidziu, w tym dwa lata w Ekstraklasie, otrzymałam zadanie zajęcia się sprawami organizacyjnymi, w tym kontaktami z ligą i klubami oraz wypełnianiem świadczeń sponsorów i ligi. Prezes Tomasz Salski i dyrektor Dariusz Lis obdarzyli mnie zaufaniem i od lipca bieżącego roku jestem kierownikiem ds. marketingu i komunikacji, gdzie pracuję z fantastycznymi ludźmi, co z kolei bardzo ułatwia pracę. 

Jaki najciekawszy moment związany z piłką nożną przeżyła Pani jak do tej pory?

– Było wiele takich momentów, ale chyba najbardziej w pamięć zapadł mi awans ŁKS-u do Ekstraklasy w sezonie 2018/19 i świętowanie tego sukcesu. ŁKS to zasłużony klub, a łodzianie czekali wtedy na ten dzień kilka lat. Brałam więc udział w wielkim święcie zasłużonego dla polskiego futbolu klubu, które rozpoczęło się długo przed pierwszym gwizdkiem. 
Poza tym każdy mecz ma swoją historię. W tej mojej kolekcji wspomnień pojawia się coś nowego niemal po każdej kolejce. Jedne są ważniejsze, inne mniej ważne, ale to też w piłce jest piękne – nigdy nie wiadomo, kiedy zdarzy się coś, co zapamiętamy na zawsze. 

Jak wygląda dzień meczowy od strony biurowej?

– Dzień meczowy w klubie postrzegamy w kategoriach „święta”, a to święto zaczyna się już kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem. Najpierw na stadionie pojawiają się telewizja i reklamy LED, bo ich rozłożenie zajmuje najwięcej czasu. Każdy z naszych zespołów ma wyznaczone zadania w dniu meczu. Ktoś musi przygotować akredytacje prasowe, ktoś inny składy, grafiki meczowe, dopilnować świadczeń sponsorów, listy VIP, miejsc parkingowych etc. Obowiązków jest wiele, nie sposób tu wszystkich wymienić. Co ważne, dzień meczowy nie kończy się chwilę po końcowym gwizdku. Jest przecież jeszcze konferencja, wywiady, relacje itd., więc nasze biuro kończy pracę kilka godzin po zakończeniu spotkania. 

12.09.2020, LODZ, ALEJA UNI LUBELSKIEJ PILKA NOZNA (FOOTBALL) FORTUNA 1 LIGA PILKARSKA (FORTUNA FIRST POLISH LEAGUE) SEZON 2020/2021 MECZ (GAME) LKS LODZ – STOMIL OLSZTYN NZ WOJCIECH STAWOWY TRENER HEAD COACH LKS LODZ FOTO LUKASZ GROCHALA/CYFRASPORT

Co myśli Pani o obecnej kondycji drużyny?

– Te kwestie pozostawiamy zawsze trenerom. Myślę, że obecny czas dla wszystkich drużyn nie jest łatwy, a na wyniki poszczególnych spotkań wpływa wiele czynników. Dziś ŁKS jest wiceliderem pierwszej ligi i to jest najważniejsze. Mam nadzieję, że jak na „Rycerzy Wiosny” przystało, w rundzie rewanżowej drużyna znów zacznie regularnie punktować, bo stać nas naprawdę na wiele, co moim zdaniem już w tym sezonie udowodniliśmy. 

Co by Pani powiedziała tym, którzy twierdzą, że piłka nożna nie jest dla kobiet?

– Nie zgadzam się z tym stwierdzeniem. Kobiety też grają w piłkę, komentują mecze, pracują w klubach. Przyjęło się, że to męski świat, ale cieszę się, że coraz więcej kobiet pracuje w piłce i mówiąc kolokwialnie – nie odstaje w tej pracy od kolegów. Jeśli więc jakaś dziewczyna myśli o pracy w piłce, niech się nie zastanawia i nie zwraca uwagi na złośliwe komentarze. Poza tym, kobiety dysponują umiejętnościami, które przydają się w futbolu. Dzięki temu uzupełniamy się.

 1,510 wyświetleń