Magda – druga połowa Dominika Hładuna

Piękny obrazek: kochająca, wspierająca się rodzina, a do tego silnie związana ze sportem. Cudownie się na nich patrzy, ale nie zawsze jest im lekko. O trudnościach, jakie muszą przezwyciężać, jako młodzi małżonkowie i rodzice, opowiedziała mi Magda – żona bramkarza Zagłębia Lubin.

Jak poznała Pani Dominika?

– Poznaliśmy się w liceum przez wspólnych znajomych. Później nasza znajomość przerodziła się w coś więcej i tak mija nam już 8 lat wspólnego życia.

Czy gdyby nie Pani mąż, interesowałaby się Pani piłką nożną?

– Myślę, że na pewno oglądałabym jakieś mecze, ale w mniejszym stopniu. W gimnazjum chodziłam na mecze Zagłębia na tzw. Przodek i to było ciekawe doświadczenie. Inaczej jednak ogląda się mecz kiedy gra w nim bliska osoba. Odkąd jestem z Dominikiem starałam się być na każdym meczu w Lubinie, teraz niestety sytuacja na to nie pozwala, więc kibicujemy przed telewizorem. Często też oglądamy mecze całej Ekstraklasy, żeby wiedzieć jak przedstawia się sytuacja w lidze.

Miała Pani pewne obawy, gdy Dominik zdecydował się zostać zawodowym piłkarzem?

– Poznałam się z mężem, gdy grał już w Młodej Ekstraklasie, więc wiedziałam, że piłka to ważna część jego życia. Cieszę się, że mogłam być z nim kiedy jechał na pierwszy obóz sportowy czy debiutował w Ekstraklasie. Czy mieliśmy pewne obawy? Oczywiście. Życie piłkarza wiąże się z wieloma
wyrzeczeniami, długimi wyjazdami, wyprowadzkami czy też kontuzjami.

Jakie trudne chwile musieliście pokonać na drodze do kariery Dominika?

– Przede wszystkim długi okres kiedy trenował z pierwszym zespołem Zagłębia, a żaden z trenerów nie chciał dać mu szansy. Mąż dawał z siebie wszystko na treningach, jednak trenerzy tego nie doceniali. Gdy zmieniała się sytuacja kadrowa i był cień szansy na debiut, również stawiali na inne osoby. Te sytuacje podcinały mu skrzydła, jednak mój mąż jest bardzo cierpliwą osobą. Wierzył, że się uda. I gdy już wskoczył do bramki, pokazał na co go stać i że zagości tutaj na dłużej. Później jednak pojawiły się kontuzje. Pierwsza przerwa trwała 4 miesiące, kolejna jeszcze dłużej. Mąż robił wszystko, żeby wrócić do stu procentowej dyspozycji. Wolny czas spędzał na dodatkowej rehabilitacji. Na szczęście teraz wszystko jest w porządku i oby tak zostało.

Czy życie z piłkarzem jest trudne?

– Myślę, że tylko niektóre aspekty. Przede wszystkim przeprowadzki i długie rozłąki. My, jako para, przeżyliśmy tylko jedną półroczna wyprowadzkę do Chojnic. Był to początek naszego związku, jednak zdecydowałam się wyjechać z Dominikiem. Często zostawałam sama na 2-3 dni, nikogo nie znając. Co tydzień dojeżdżałam do szkoły nocnym autobusem po ok. 7 h, także ten czas był dla nas ciężki. Teraz mamy takie szczęście, że mąż gra w rodzinnym mieście, gdzie mamy całą rodzinę i przyjaciół. Więc przy każdej dłuższej rozłące wiem, że mogę liczyć na pomoc najbliższych.

Instagram: hladi30

Bywa Pani sfrustrowana ilością czasu, jaką Pani mąż musi poświęcić na treningi, wyjazdy i grę?

– Nie. Wiedziałam, z czym wiąże się taka praca. Myślę, że każdy, aby być najlepszym w swej dziedzinie, musi jej poświęcić dużo czasu.

Czy musi się Pani borykać ze stereotypami związanymi z kobietami piłkarzy?

– Mnie osobiście nie spotkały żadne przykre sytuacje związane z tym, że jestem żoną piłkarza. Jednak wiem, że jest to krzywdzące dla wielu kobiet. Wiele z nich ma swoje biznesy, ciężko pracują same na swój sukces, a i tak mówi się o nich w kontekście ich partnerów.

Z pewnością ciężko jest pogodzić rolę męża i ojca, z rolą zawodowego bramkarza. Jak sobie z tym radzicie? Jakim ojcem jest Dominik?

– Dominik jest wspaniałym ojcem. Uwielbia spędzać czas z naszym synkiem. Nie ważne czy wróci zmęczony po treningu albo nad ranem z meczu wyjazdowego, syn zawsze jest na pierwszym miejscu. Uwielbia się z nim bawić, ale też od narodzin syna bardzo dużo mi pomagał. Cieszę się, że mogę z nim dzielić wszystkie obowiązki związane z opieką nad dzieckiem i zawsze liczyć na jego wsparcie. Myślę, że najcięższe w tej sytuacji są wyjazdy na mecze oraz długie obozy. Małemu dziecku ciężko jest wytłumaczyć, że taty nie będzie przez kilka dni w domu. Staramy się wtedy w wolnej chwili
dzwonić na wideoczacie i chociaż kilka minut ze sobą porozmawiać.

Gdyby mogła Pani wybrać jakikolwiek klub dla Dominika, jaki byłby to klub?

– Myślę, że każdy klub, w którym mój mąż będzie się czuć spełniony i szczęśliwy, to dobry klub dla niego. Decyzja o wyborze klubu to decyzja mojego męża, ja mogę mu jedynie doradzić i wspierać w wyborach. Na ten moment Dominik gra w Zagłębiu i na tym się koncentruje. A co pokaże przyszłość – zobaczymy.

Wyobrażacie sobie życie bez piłki?

– Nie. Piłka to bardzo ważna część naszego życia, nasza codzienność. Nie ma dnia żebyśmy o niej nie rozmawiali albo nie myśleli. Jesteśmy przyzwyczajeni, że piłka jest z nami od zawsze i oby było tak jak najdłużej.

Instagram: magdalena_hladun

 452 wyświetleń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *