Martyna – druga połowa Marcina Flisa

Piękna modelka Martyna i jej mąż Marcin Flis – zawodnik klubu Stal Mielec, na pierwszy rzut oka wiodą bajkowe życie. Jednak czy realizacja ich celów zawodowych zawsze idzie ze sobą w parze? Martyna opowiedziała mi o tym, jak udaje im się pogodzić obowiązki w życiu codziennym.

Czy jest Pani fanem piłki nożnej?

Teraz już tak i zawsze moim ulubionym klubem jest ten, w którym gra Marcin (śmiech). Nigdy wcześniej nie interesowałam się piłką nożną. Na pewno mogę powiedzieć, że Marcin zaszczepił we mnie chęć zgłębiania wiedzy na temat tego sportu. Od momentu kiedy zaczęliśmy być razem moje zainteresowanie przychodziło naturalnie. W pierwszych latach naszego związku nie miałam możliwości wspierać męża na trybunach ponieważ w weekendy głównie pracowałam. Moją pracą było wtedy śpiewanie na eventach i imprezach okolicznościowych, więc pozostawało mi tylko śledzenie relacji na żywo w przerwach (śmiech).

Jak poznała Pani swojego męża?

Poznaliśmy się w moim rodzinnym mieście w Bełchatowie . Mój mąż miał wtedy kontrakt z GKS Bełchatów. Nasze pierwsze spotkanie było na imprezie w klubie Eska. Pamiętam, że musiałam wcześniej wrócić do domu z imprezy, ale moje koleżanki następnego dnia przekazały mi, że resztę wieczoru Marcin mówił tylko o mnie i powiedział ze zostanę jego żoną (śmiech). Miał on wówczas 15 lat, a ja 16. Nasze drogi zeszły się ponownie 4 lata później i od tego momentu zaczęliśmy być razem.

Jak wygląda życie z piłkarzem?

W życiu z piłkarzem na pewno jest więcej emocji i jest to życie na walizkach. Od kiedy jesteśmy razem przeprowadzaliśmy się 8 razy. Z pewnością daje to dużo możliwości. Dla niektórych takie życie może być męczące i stresujące, dla innych jest spełnieniem marzeń. Ja przyzwyczaiłam się do zmian, lubię poznawać nowych ludzi i nowe miejsca. Staram się z tego korzystać. Myślę, że dzięki piłce nożnej Marcin jest bardzo zdyscyplinowany, opanowany i systematyczny. Mnie tych cech brakuje, podchodzę też do wielu rzeczy emocjonalnie, więc świetnie się w tej materii uzupełniamy. Zdecydowanie Marcin jest moją oazą spokoju.

Instagram: martynarybka

Czy macie problemy z pogodzeniem zawodu modelki i piłkarza?

Logistycznie jest to trudne, bo każde z nas się realizuje. Potrafię być w tygodniu w 4 miastach w Polsce na sesjach zdjęciowych. Pilnuję remontów na inwestycjach. Żyjemy w rozjazdach, ale dzięki dobrej organizacji spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę.

Czy Wasze życie bywa nudne?

Zdecydowanie nie. Jest nieprzewidywalne. To nietypowe uczucie kiedy przynajmniej raz do roku zastanawiasz się, w której części Polski będziesz mieszkać i na jak długo. Na pewno takie życie jest ciężkie dla osób, które cenią stabilizację, rutynę i spokój.

Podoba się Pani określenie “WAGs” czy raczej kojarzy się Pani negatywnie?

Jest mi zupełnie obojętne. Chociaż wydaję mi się, że w Polsce ma negatywny wydźwięk. Nie mam misji, aby tłumaczyć się ze stereotypów, które panują w opinii publicznej na temat żon piłkarzy. Każda z nas jest inna i dla mnie określanie, kategoryzowanie i ocenianie kogokolwiek przez pryzmat zawodu męża jest absurdalne.

Czego najbardziej życzyłaby Pani Marcinowi?

Jeżeli chodzi o karierę piłkarską, chciałabym mu życzyć, żeby był z siebie dumny i czuł się spełniony. Żeby realizował swoje cele z takim zaangażowaniem i pasją jak dotychczas.

Instagram: martynarybka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *