Oliwia – druga połowa Macieja Makuszewskiego

Oliwia to piękna małżonka Macieja Makuszewskiego – piłkarza grającego na pozycji pomocnika w Jagiellonii Białystok, byłego gracza takich klubów jak Lechia Gdańsk czy Lech Poznań. Są dumnymi rodzicami małego Leonarda, a już w tym roku przyjdzie na świat ich córeczka. Ich życie wygląda cudownie, ale Oliwia opowiedziała mi również o tych cięższych chwilach…

Jak poznała Pani Macieja?

– Poznaliśmy się na targach budowlanych. Oboje uczestniczyliśmy w akcji promocyjnej jednej z firm.

Czy gdyby nie Pani mąż, interesowałaby się Pani piłką nożną?

– Na mecze chodzę od 10-tego roku życia. Chodziłam regularnie, kiedy Jagiellonia grała jeszcze w 2. lidze pod wodzą Trenera Nawałki i robiła awanse. Co ciekawe, w 2012 roku, kiedy poznałam Maćka, miałam akurat przerwę w kibicowaniu, bo musiałam skupić się na nauce.

Miała Pani pewne obawy wiążąc się z zawodowym piłkarzem?

– Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Kiedy to nastąpiło nie wiedziałam, że jest piłkarzem. Gdy dowiedziałam się o jego zawodzie, lekko się wycofałam, jednak los chciał inaczej i ponownie skrzyżował nasze drogi. Wtedy nie byłam do końca świadoma tego, co oznacza poważny związek z zawodowym piłkarzem. Jednak szybko dowiedziałam się ile trzeba poświęcić, kiedy po 4-ech miesiącach przeprowadziłam się na Kaukaz. 

Instagram: mrsmakuszewska

Jakie trudne chwile musieliście pokonać na drodze kariery Macieja?

– Na początku trudne były ciągłe rozstania. Ja studiowałam, Maciek grał w czeczeńskim klubie. Potem ciągłe transfery, życie na walizkach. Dotychczas przeprowadzaliśmy się ponad 20 razy! Przeprowadzki są trudne. Poznawanie za każdym razem nowego miasta, wchodzenie w nowe środowisko, brak rodziny, brak miejsca na ziemi, które doskwiera mi do tej pory. Najtrudniejszym okresem był chyba moment naszej przeprowadzki w Poznaniu, gdy byłam w 9-tym miesiącu ciąży, a Maciek przebywał na poważnej operacji w Rzymie. Potem poród, pierwsze dziecko, ząbkowanie, ciągłe wyjazdy męża. A ja cały czas sama, bez rodziny, która jest na drugim końcu Polski lub świata. No i dodatkowo praca.
Trudnym momentem były też przegrane marzenia, kiedy Maciek zerwał więzadła i stracił szansę na wyjazd z Reprezentacją na Mistrzostwa Świata. 

Bywa Pani sfrustrowana ilością czasu, jaką Pani mąż musi poświęcić na treningi, wyjazdy i grę?

– Jasne! Na szczęście spełniam się zawodowo i to mnie chyba ratuje. Maćka często nie ma w domu, ale zdążyłam się przyzwyczaić przez te 10 lat związku. 

Czy musi się Pani borykać ze stereotypami związanymi z kobietami piłkarzy?

– Chyba już nie. Jeżeli ktoś przykleja mi te “łatki” pokazuje, że mnie kompletnie nie zna i nie ma pojęcia o mnie, ani o moim życiu. Myślę, że te stereotypy nie wzięły się znikąd, kiedyś dziewczyny piłkarzy prezentowały trochę inny poziom. Wydaje mi się, że przez ostatnie lata mocno się to zmieniło. Grupa tzw. “Wags” stała się bardzo ambitna, pracowita, wykształcona i pokazuje, że ma w sobie coś więcej niż piękna aparycja. Obecnie piłkarze też zwracają na to uwagę i starają się wybierać mądre, wartościowe dziewczyny. Mam takie odczucie, a trochę już siedzę w tym środowisku. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale nie znam takich osobiście. Znam natomiast kobiety biznesu z tego środowiska. Mamy swoje firmy, które z powodzeniem prowadzimy i to wcale nie dzięki naszym mężom. 

Z pewnością ciężko jest pogodzić rolę męża i ojca, z rolą zawodowego piłkarza. Jak sobie z tym radzicie? Jakim ojcem jest Maciej?

– Pogodzenie roli ojca i piłkarza wychodzi Maćkowi doskonale. Jest rewelacyjnym tatą! Bardzo dużo zajmuje się Leonardem i mam nadzieję, że przy córce też tak będzie. Oboje jesteśmy osobami rodzinnymi, a najlepsze spędzenie wolnego czasu dla nas, to wspólne chwile w domu. Leonard też to uwielbia. 

Gdyby mogła Pani wybrać jakikolwiek klub dla Macieja, jaki byłby to klub?

– Taki, który znajdowałby się w ciepłym miejscu, Maciek mógłby w nim grać regularnie, a ja z Polski miałabym jedno bezpośrednie połączenie. Znacie managera, który nam to załatwi? (śmiech)

Wyobrażacie sobie życie bez piłki?

– Nie i myślę, że nie będziemy musieli. Maciek już teraz zaangażowany jest w inne działalności związane z piłką, które wraz z końcem kariery piłkarskiej nadal będą mogły trwać. Futbol to jego prawdziwa pasja, a z prawdziwej pasji nigdy się nie rezygnuje. 

Instagram: mrsmakuszewska

 404 wyświetleń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *