Pasja i profesjonalizm – Paulina Chylewska

Pasja i profesjonalizm – Paulina Chylewska

Od lat przekazuje nam najświeższe sportowe wiadomości, jej twarz rozpoznają nawet ci, którzy ze sportem mają niewiele wspólnego. Paulina – prezenterka i dziennikarka obecnie związana z Polsatem Sport. Prywatnie żona Marcina Feddeka oraz mama dwóch dziewczynek, a przy tym bardzo sympatyczna kobieta z klasą. Sprawdźcie, jakie jest jej zawodowe marzenie!

Jaką rolę odgrywa w Pani życiu sport i jakie miejsce zajmuje w nim piłka nożna?

– Sport zawsze był ważną częścią mojego życia. W domu wszystkie najważniejsze sportowe imprezy oznaczały kibicowanie całą rodziną i emocje co najmniej tak duże jak podczas meczów czy zawodów na żywo. I choć nigdy nie uprawiałam żadnej dyscypliny, aktywność to hasło bez którego nie wyobrażam sobie funkcjonowania. Zresztą kilkanaście lat tańca współczesnego wyrobiło na tyle nawyki ćwiczeń, że nie da się inaczej. Piłka nożna jest moją miłością wręcz dosłownie – mąż to były piłkarz, chociaż przede wszystkim zawodowo. Śledzę, oglądam, analizuję, sprawdzam i oczywiście się emocjonuję – taka jest moja codzienność z futbolem. 

Jak wyglądała Pani droga do obecnego stanowiska? 

– Wszystko zaczęło się od naboru do młodzieżowego programu „Zamęt” w bydgoskim ośrodku TVP. Potem był „Rower Błażeja” już na Woronicza w Warszawie, a po kilku latach propozycja pracy w redakcji sportowej TVP. Początki nie były łatwe, bo czym innym jest kibicowanie i śledzenie wydarzeń, a czym innym opowiadanie o nich. Ale na szczęście dość szybko się uczyłam i oswajałam z nowymi zadaniami. Prawie 4 lata temu dostałam propozycję z cyklu „nie do odrzucenia”, by zmienić barwy klubowe. Przeszłam do Polsatu Sport, by zajmować się przede wszystkim Champions League i pracą w redakcji newsowej. Ale życie nie znosi próżni, więc także inne zadania sportowe przypadły mi w udziale. 

Instagram: chylewska

Jaki najciekawszy moment, związany z piłką nożną, najbardziej zapadł Pani w pamięć?

– To był mecz piłkarskiej reprezentacji Polski z Danią w Kopenhadze we wrześniu 2017 roku. Mój pierwszy mecz reprezentacji w roli prowadzącej studio, od razu na wyjeździe. I jak się okazało przegrany, po serii zwycięstw kadry Adama Nawałki. Pół żartem, pół serio byłam „obwiniana” o tę przegraną, jako ta, która przyniosła pecha… ale ponieważ nie należę do osób przesądnych, nawet się nie przejęłam. Świetne doświadczenie, mimo wyniku, super atmosfera i wspomnienia, których nikt mi nie zabierze. 

Mecze jakiej drużyny budzą u Pani największe emocje?

– Najbardziej interesuje mnie liga angielska, Najciekawsza, najszybsza, w tym sezonie chyba najbardziej nieprzewidywalna. Nie mam jednej drużyny, której kibicuję szczególnie, choć mając w domu fana Liverpoolu, ciężko The Reds nie wspierać…. No ale na pierwszym miejscu zawsze była, jest i będzie reprezentacja Polski. To jest ten dreszczyk na plecach, gdy grany jest hymn Polski i emocje nieporównywalne z żadnym klubowym spotkaniem.

Czy ma Pani jakieś marzenie związane z futbolem, które chciałaby Pani spełnić?

– Chciałabym zobaczyć na żywo finał mistrzostw świata z udziałem reprezentacji Polski. To marzenie, które pewnie szybko się nie spełni, ale nie raz się przekonałam, że warto marzyć, więc…

Czy kobieta może być ekspertem w dziedzinie futbolu?

– Ekspert, to ekspert. Nie ma znaczenia czy jest kobietą czy mężczyzną. Zresztą mężczyznom nikt takich pytań nie zadaje, a może warto? 

Czy zdarzały się Pani sytuacje, gdzie nie była Pani traktowana poważnie w środowisku sportowym, bo jest Pani kobietą?

– Zawsze podchodzę do swojej pracy najbardziej profesjonalnie, jak się da. Robię wszystko, by być dobrze przygotowaną i by nic mnie nie zaskoczyło. Może dlatego nie zdarza mi się, by ktoś nie traktował mnie poważnie. 

Czym byłoby dla Pani życie bez sportu?

– Sport w moim życiu to kwestia wyboru, gdybym wybrała inaczej – pewnie nie wyobrażałabym sobie życia bez innej dziedziny. Więc jest oczywiście ważną częścią mojego życia, ale nie wyobrażam sobie także życia bez rodziny, teatru i książek.

Instagram: chylewska

 583 wyświetleń

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

P