Pasję do piłki zawdzięcza przypadkowi – Ewelina Jasińska

Kobieta i piłka nożna

Zazwyczaj zaczyna się na pasji do sportu, a niefortunne zdarzenia prowadzą do kontuzji. U Eweliny było odwrotnie – kontuzja sprawiła, że pokochała futbol. Zobaczcie jak przypadkowe zrządzenie losu potrafi doprowadzić do zmiany w życiu.

Skąd się wzięło u Pani zainteresowanie piłką nożną?

– W 2010 roku na wycieczce szkolnej doznałam urazu kostki. Był to przełom maja i czerwca, a uraz okazał się na tyle poważny, że do końca roku szkolnego leżałam w łóżku. Oglądałam wtedy bardzo dużo telewizji i akurat któregoś dnia natrafiłam na mecz odbywającego się wtedy Mundialu w RPA. Jednego dnia obejrzałam jeden mecz, drugiego dnia już dwa, aż zaczęłam oglądać wszystkie mecze, które odbywały się w ramach tego turnieju. Wciągnęłam się w to niesamowicie! Zaczęłam czytać o piłkarzach którzy tam grali i przeglądać w jakich drużynach grają na co dzień. Szukałam informacji na temat zasad piłki nożnej, dowiedziałam się czym jest spalony, co to karny i rożny. Jednak największe emocje budziły we mnie ujęcia trybun, radość kibiców, ale czasem i smutek. Ci ludzie żyli tym Mundialem, tańczyli, śpiewali, przeżywali każdą minutę meczu. To było coś niesamowitego. Postanowiłam, że na kolejne mistrzostwa wybiorę się już osobiście. Niestety jeszcze mi się to nie udało. Ale nigdy nie mówię nigdy!
Po zakończonym mundialu i powrocie do zdrowia zaczęłam chodzić na mecze miejscowej drużyny – MKS Podlasie Biała Podlaska. Przeżywanie meczu na stadionie, szczególnie derbów z Orlętami Radzyń Podlaski, to były już całkiem inne emocje, niż oglądanie meczu przez ekran telewizora. Jednak w pewnym momencie zostało mi powiedziane, że piłka nożna nie jest dla kobiet i chodzenie na mecze nie jest odpowiednim zajęciem dla młodych dziewczyn, efektem czego była przerwa od piłki nożnej w moim życiu. W tym czasie zdążyłam ukończyć liceum i dostać się na studia prawnicze, podczas których moja piłkarska przygoda rozpoczęła się na dobre.

Jaki jest Pani związek zawodowy z piłką nożną?

– Kiedy wyjechałam na studia do Lublina, chciałam zacząć robić coś nowego, poza studiami. Aż pewnego razu na Facebooku pojawiło mi się ogłoszenie, że Górnik Łęczna szuka wolontariuszy i pomocy przy organizacji swoich meczów. Stwierdziłam, że jest to idealna okazja, aby spróbować swoich sił, zobaczyć jak wygląda organizacja takiego meczu i pierwszy raz obejrzeć mecz II ligi na żywo. Sądziłam, że będzie to jednorazowa przygoda, jednak w Górniku jestem do dziś. We wrześniu ubiegłego roku dołączyłam do działu marketingu i obecnie zajmuję się klubowym kontem na Instagramie.
W międzyczasie byłam również wolontariuszką podczas Mundialu U20, zajmowałam się wtedy strefą VIP&Hospitality, oraz podczas meczów Reprezentacji Polski Kobiet rozgrywanych na Arenie Lublin.

Jaki jest Pani ulubiony klub polski i zagraniczny?

– Oczywiście Górnik Łęczna! A tak poważnie mówiąc, w mojej miejscowości od zawsze kibicowało się Legii Warszawa i gdzieś ten klub zawsze krążył w moim życiu. Udało mi się nawet raz być na meczu przy Łazienkowskiej, był to mecz o Superpuchar Polski, Legia Warszawa vs. Arka Gdynia. Kilka lat później pomagałam przy organizacji meczu w ramach Pucharu Polski, Górnik Łęczna vs. Legia Warszawa. Jestem również na bieżąco z wynikami lokalnego klubu, jakim jest MKS Podlasie Biała Podlaska, aktualnie grający w III lidze.Trzymam za nich kciuki i mam nadzieję, że w Białej Podlaskiej pod względem piłkarskim będzie co raz lepiej. Są ku temu dobre warunki, takie jak Akademia Piłkarska TOP54 czy Szkoła Trenerów PZPN. Jeżeli chodzi o klub zagraniczny to nie mam ulubionego. Jeżeli jednak ktoś zada mi standardowe, odwieczne pytanie “FC Barcelona czy Real Madryt?”, to odpowiedź będzie brzmiała: FC Barcelona. Na pewno w przyszłości chciałabym polecieć do Barcelony i móc zobaczyć mecz na Camp Nou na własne oczy.
Na ten moment z całych sił kibicuję Górnikowi Łęczna i mam nadzieję, że za parę miesięcy będziemy świętować awans do Ekstraklasy. Już chłodzę szampana! (śmiech)

Instagram: ewwelle

Kogo znanego udało się Pani poznać dzięki piłce nożnej?

– Już pierwszego dnia w Górniku Łęczna poznałam, dobrze wszystkim znanego trenera, Franciszka Smudę. Nie było nam dane długo wspólnie popracować, jednak zapamiętam trenera, jako bardzo pozytywną osobę. Podczas meczów Reprezentacji Polski Kobiet na Arenie Lublin miałam okazję poznać Pana Prezesa Zbigniewa Bońka. Na Mundialu U20 spotkałam Michaela Oliviera, znanego międzynarodowego sędziego. W Górniku również udało mi się poznać wiele ciekawych osób, jak byłego reprezentanta Polski Grzegorza Bronowickiego, kilku piłkarzy z ekstraklasową przeszłością, nawet udało mi się zamienić kilka słów z Arkadiuszem Malarzem. Każda osoba jest na swój sposób ciekawa i od każdego można się wiele nauczyć. Dzięki piłce mam możliwość poznania osób, które kiedyś widziałam tylko w telewizorze. Ostatnio będąc na meczu Pucharu Polski Arka Gdynia – Górnik Łęczna, przypomniałam sobie, że jeszcze 3 lata temu siedziałam na meczu jako zwykły kibic, nie spodziewając się, że za jakiś czas będę jedną z nielicznych osób, która mogła pucharowy mecz obejrzeć na żywo. To było coś niesamowitego, nigdy bym się tego nie spodziewała.

A kogo chciałaby Pani poznać?

– Szczerze mówiąc nie wiem jak odpowiedzieć na to pytanie. Z chęcią spotkałabym Izabelę Kruk. Dzięki pracy w Górniku zaczęłam rozumieć i doceniać konstruktywną krytykę, czego wcześniej nienawidziłam. Więc z pewnością każde spotkanie z doświadczoną osobą, która jest w stanie przekazać mi swoją wiedzę będzie ciekawe. Na pewno chciałabym poznać więcej kobiet pracujących w świecie piłki nożnej, aby móc wymieniać się spostrzeżeniami. Wcale nie tak łatwo jest pracować w męskim świecie!

Czym byłoby dla Pani życie bez piłki?

– Z pewnością byłoby nudniejsze, spokojniejsze i dużo mniej ciekawe. Piłka, a w zasadzie ludzie, których dzięki niej poznałam, całkowicie odmienili moje życie. Dzięki piłce poznałam mnóstwo wspaniałych i wartościowych osób. Każda z nich czegoś mnie nauczyła i coś wniosła do mojego życia. Na pewno bardziej otworzyłam się na ludzi, bo powierzone mi zadania najczęściej polegały na kontakcie z drugą osobą. Stałam się bardziej pewna siebie. Zyskałam nowe hobby i pasję. W pewnym sensie mam wrażenie, że dorosłam. Większość weekendów spędzałam i spędzam na stadionie. Dlatego imprezowanie podczas studiów jest mi obce. Najwięcej zawdzięczam osobom z Górnika Łęczna, stali się moją nową, Zielono-Czarną rodziną. Dzięki pracy w klubie piłkarskim miałam możliwość odwiedzenia nowych miast, nowych miejsc. Najbardziej w pamięć zapadł mi wyjazd na mecz do Łodzi, na mecz Widzewa. Kilka tysięcy osób na stadionie naprawdę robi ogromnie wrażenie, ten stadion po prostu żył. A z meczów na własnym stadionie, to chyba mecz z Legią Warszawa w ramach Pucharu Polski. Mimo mroźnego wieczoru atmosfera była naprawdę gorąca i wspomnienia zostały niesamowite. Również dzięki piłce poznałam swojego chłopaka, Krystiana. Nasze pierwsze spotkanie miało miejsce podczas meczu jeszcze wtedy III ligowego Motoru Lublin z Podlasiem Biała Podlaska na Arenie Lublin.

 793 wyświetleń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *